TA STRONA WYKORZYSTUJE PLIKI COOKIE zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki.
Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu
Nepal



Kathmandu to magiczne słowo. Utkwiło mi w głowie już w dzieciństwie - tak jak inne nazwy: Timbuktu, Lalibela, Madagaskar. Wiesz i nie wiesz nic. Myśli błądzą gdzieś daleko, wyobrażenia mieszają się ze stereotypami i obiegowymi opiniami. Thamel -  dzielnica, w której się zatrzymałem - pełen jest klubów z muzyką house, hip-hop czy tradycyjną newari. Każdy rykszarz,  każda osoba stojąca bezczynnie przy ulicy, nawet policjant wydaje się być dilerem. Gonią mnie szepty: hasz, hasz, my  friend, you smoke, very cheap, wanna get high? Czasem podchodzą i stosują tę samą zagrywkę - zagadują, zaczepiają,  chcą się zaprzyjaźnić - I wanna be friend, my friend, you don’t like with local people but... i tu się zaczyna co koleś może dla  mnie zrobić, co może mi sprzedać i jak bardzo tanio.


Nikt nie mieszka na Thamelu. To sztuczny twór. Istnieje tylko dla i dzięki turystom. Może to była samoobrona rządu w  Kathmandu? Przenieśli skupisko travellersów z Freak Street (ulica świrów) na Thamel. Freak Street to dawna stolica hipisów  w Azji, wyznawców gandzi i koneserów najlepszego haszu na planecie - zjechali się tu w latach 60- 70 ubiegłego  wieku. Kłopot w tym, że Freak Street była zbyt blisko świętych miejsc, pałaców na Durbar Square. Kathamandu przypomina  wielki bazar - aczkolwiek przyjemny - kupisz tu wszystko (od książek, ubrań, po herbatę i „zioła”, na tanich aparatach i  kamerach kończąc). Już trzeci dzień tu siedzę, a mógłbym dłużej, bo wspaniałe to miejsce. Niewielu ludzi, piękne jezioro (codziennie zamawiam śniadanie, przechodzę przez ulicę i oddaję jeden skok z 5 metrów, przebijając głową nieruchomą  taflę jeziora, potem wracam na śniadanko). No i ten widok na Himalaje (Annapurna). Mieszkam w hotelu za 2 dolary (only) -  sezon nie w pełni więc ceny 50 procent w dół. Poznałem rodzinę Francuzów. Lorenna (mama - około 45-50 lat), Ezra (syn -  25 lat) i Hanako (córka - 15 lat). Nie mają domu - poruszają się pomiędzy Francją, Chinami, Kanadą, Nepalem, USA etc.  Obecnie mieszkają w Pekinie - pracują jako nauczyciele angielskiego i francuskiego. Dzieciaki urodziły się w drodze, Hanako w Nepalu. Mieszkają w tym samym hotelu co ja, więc całymi dniami snujemy się razem (łódka, śniadanie, kolacja, bilard,  piwko). Wspaniali ludzie....



www.bartpogoda.net




Podziel się tym co czytasz:

Blip Flaker Twitter Facebook Nasza klasa


< Powrót do listy historii

19 czerwca 2019
Imieniny obchodzą:
Gerwazy, Protazy, Romuald, Sylwia

Dzisiejsze wydarzenia

Brak informacji

Punkt informacji
Panorama Ziemi Kłodzkiej